Koniec zgrupowania..

7.02.2010 / Mariusz Cieśliński

No i wszystko co miłe szybko się kończy.Wyjechała ekipa KO-zone Warszawa w środę ze zgrupowania zaś Copacabana z Trenerem Igorem Kołacinem opuszcza Strzegom jutro.Obóz zakończyliśmy dziś oficjalnie sparringami z udziałem klubów kick boxerskich i muay-thai.Świebodzice,Wrocław,Warszawa,Głogów,Legnica-zawodnicy tych klubów popołudnie spędzili nie na jedzeniu niedzielnych obiadów a na próbach i zmaganiach ringowych.Był pot,ból i łzy.Zwłaszcza w wydaniu moich podopiecznych,którzy dostali małą lekcję jak smakuje bokserska rękawica.Pierwsze prawdziwe walki mają za sobą.Po paru miesiącach treningów przyszedł czas na egzamin w postaci walki.Teraz albo zacisnąć zęby i pięści biorąc

się do roboty(treningów)albo…?

Z Igorem wspólne treningi przydadzą nam się na walki w turnieju K-1 World Grand Prix gdzie przyjdzie nam się potykać w tzw. superfights.Treningi biegowe,siłowe i stricto bokserskie to normalka na takim etapie przygotowań.We wszystkim musi być równowaga i porządek. Na moim przyjacielu treningowym „Polarze” musi być zawsze odpowiednie tętno i piskiem mi  obwieszcza, że mam na liczniku zbyt dużo lub mało uderzeń serducha.Po każdym ciężkim uwalniała się cała masa endorfin-zwłaszcza po tych na śniegu i w słońcu.Naprawdę jestem od tego uzależniony.

W międzyczasie gdy ja trenowałem na sali bokserskiej,w sali sąsiedniej na judo i bjj urzędowała moja córka,która rękawice bokserskie zamieniła na „GI”i zaczęła się z dużym zapałem turlać po macie