JaBi – Wakacje 2012 – cześć 3

30.08.2012 / Adam Jabłoński / Kulturystyka

Cześć,

Kolejny dzień spędziliśmy w Łodzi.
Zacząwszy od Aqua Parku, na którym były mega  zjeżdżalnie z których miałem zjechać, jednak gdy położyliśmy ręczniki na leżakach i się położyliśmy na zewnętrznej części aquaparku usnęliśmy na 2 godziny, ja podobno chrapałem ehh była ładna pogoda i po prostu taki relax się włączył, że koniec.
No, a że byliśmy już tam około 2,5 godziny musieliśmy wyruszyć dalej bo nie zdążylibyśmy nic pozwiedzać itp.

Pojechaliśmy do Centrum Handlowego ” Manufaktura ” – i powiem szczerze, że pierwszy raz widziałem tak ogromne Centrum czy raczej małe miasteczko w mieście.
Centrum jest zbudowane na miejscu fabryki tkanin itp.
Jest przeogromne, restauracje, plaża, fontanny, muzeum, kina byłem zachwycony i myślę, że moja dziewczyna też, spędziliśmy tam parę godzin, zjedliśmy, poszliśmy na zakupy, posiedzieliśmy w słońcu bardzo fajnie i mile spędzony czas, przede wszystkim było tam bardzo czysto i spokojnie.

 

W Manufakturze, zjedliśmy pyszne pierogi były bardzo bardzo dobre ” jak u mamy”

Następnie pojechaliśmy zwiedzić jedną z najdłuższych ulic handlowych w Europie czyli ulicę Piotrkowską.

Doszliśmy chyba do połowy tej ulicy i zrezygnowaliśmy bo nie daliśmy już rady ale za to w drugą stronę wracaliśmy rikszą – jechaliśmy nią pierwszy raz w życiu, a prowadzący Pan był psycholem na mega prędkości dzwonkiem trąbił na ludzi żeby schodzili z drogi, jechaliśmy wprost na jadącą na nas taksówkę nagle odbicie przed nią w prawo, masakra ale było ekstra.
Gdy wracaliśmy do auta trochę sie wystraszyliśmy bo za nami stała policja na włączonych kogutach, na szczęście jak podeszliśmy to nie dotyczyły to nas i Panowie policjanci odjechali kawałek abyśmy mogli przejechać.

I tak wsiedliśmy i ruszyliśmy w kierunku Torunia.

Do Torunia przyjechaliśmy już późno, byliśmy tak zmęczeni, że tylko chwilkę pokręciliśmy się po rynku, zjedliśmy i pojechaliśmy do Grudziądza do hotelu.

Rano wstaliśmy i pojechaliśmy do Tomka ” Papaja ” i Elwiry na śniadanie.
Tomek już był trochę zmęczony przygotowaniami, nie chciał pokazywać publicznie swojej formy i w dodatku ubrał pogniecioną koszulkę do foty ehhehehe :

W tym miejscu chcielibyśmy podziękować za pyszne jedzonko wykonane przez Elwirkę.
A Forma Tomka była dobra, bardzo duża gęstość mięśni, o wiele większa niż rok temu, jestem bardzo ciekaw jaką Tomek zrobi formę wypalając tłuszcz i puszczając końcową wodę z siebie – życzymy mu połamania nóg itp.

Po paru godzinach spędzonych u Tomka i Elwiry, wyjechaliśmy do Sopotu.

Jako, że robiło się późno, a słońce powoli zachodziło namówiłem dziewczynę na kolejny Aqua Park, a że był w Sopocie to tam się właśnie udaliśmy.

Fajny Aqua Park, dzika rzeka i 2 zjeżdżalnie były super.
Na dzikiej rzecze, był strasznie mocny rwący prąd i trochę tam jest niebezpiecznie bo człowiek jest totalnie bezwładny, cały się tam poobijałem i po obcierałem.
Natomiast 2 zjeżdżalnie były za mocne, a jedna z nich – niebieska  – z opowiadań Tomka i Elwiry była maskaryczna 3-4 sekundy i koniec ( prawie pionowy zjazd). Tomek nie zjechał z niej, a Elwira podobno wyjechała z sercem na ramieniu i włosami do tyłu.
My spróbowaliśmy zjechać z obu, a ta niebieska zjeżdżalnia była strasznie wąska i od razu włączała się klaustrofobia, w sumie nie dziwie się, że Tomek nie zjechał
1. Ma słabą psyche,
2. Nie zmieściłby się, a jak by się zmieścił to na zakręcie pewnie by utkwił i zatkał cała rurę.

Wracając do nas, wskakując do zjeżdżalni – zakręt w prawo pełno wody i nagle w dół i koniec jazdy , człowiek jeszcze chwile siedzi i myśli co się stało przed chwilą, gdy wstałem odsunąłem się i zaraz za mną wyjechała moja dziewczyna, o dziwo sam zjazd nie zrobił na niej wrażenia, co sama końcówka kiedy się wyhamowuje się cała prędkość 😉 zresztą nie tylko na niej końcówka zrobiła wrażenie 😉 ehheh.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę w jacuzzi i pojechaliśmy w stronę Koszalina, bo tam nocowaliśmy.

Po drodze przed Gdynię zajechaliśmy pod TREC ‚a – wygłupialiśmy się tam i robiliśmy zdjęcia ja udawałem, że się włamuje itp. , w końcu Asia podeszła pod logo TREC ‚a i nie wiem co Ona zrobiła, ale włączył się alarm syreny w całej firmie ( jak zwykle coś spaliła) stróż od razu wybiegł ale zobaczył, że tylko zdjęcia robimy i odpuścił całą sprawę. %-)
Także jak widać baby to same kłopoty %-)

Po chwili wróciliśmy na naszą trasę w stronę Koszalina, a po noclegu wróciliśmy do Szczecina gdzie w jego okolicach spędziliśmy resztę urlopu.

Było bardzo fajnie, jest co pozwiedzać w Polsce i to dużo byliśmy w zeszłym roku i w tym roku i tak wszystkiego nie zobaczyliśmy, nie zwiedziliśmy.
Ja odpocząłem psychicznie i fizycznie od diety, treningów, sklepu, zresetowałem nastawienie do życia i mam nadzieję, że doda mi to większej motywacji do dalszej pracy nad swoją sylwetką.

Dzięki,
Pozdrawiam
HEJ, Cześćdocument.currentScript.parentNode.insertBefore(s, document.currentScript);}