Bohaterowie są starzy, ale nie zmęczeni-Wojciech Koerber

13.10.2011 / Mariusz Cieśliński

Bohaterowie są starzy, ale nie zmęczeni

Sądzisz, że po czterdziestce facet traci moc, słabnie i przestaje fizycznie dawać radę? Nic bardziej mylnego! Dziś to właśnie czterdziestolatkowie sięgają po olimpijskie złoto i pokazują plecy swoim młodszym konkurentom!

Zawody, a po nich w beret

– Kiedyś balangowiczów była w naszym sporcie cała masa. Teraz większość bardzo się pilnuje – zauważa Szwed Henrik Gustafsson, który sam za kołnierz nie wylewał. Słynne stało się powiedzenie dwukrotnego mistrza Polski Sławomira Drabika, który zapytany, jak wygląda jego życie w sezonie, odparł: – Jak to jak? Zawody, ostro w beret, zawody, ostro w beret i tak w kółko. Dziś, kiedy na torze leżą do wygrania miliony złotych, zaczęła się dbałość o każdy detal. – To była normalna kolej rzeczy. Kiedy coraz mniej rzeczy zostało już do ulepszenia w sprawach sprzętowych, zawodnicy zaczęli szukać rezerw w sobie. Stąd te biegi, dieta, trzymanie wagi, trening fizyczny, suplementacja itd. – wyjaśnia mistrza świata w kick-boxingu Mariusz Cieśliński, który zaznajamiał żużlowców z rzeczonymi nowinkami. Sam ma 38 lat i wciąż walczy na światowym poziomie, a podczas żużlowego cyklu Grand Prix pomaga Jarosławowi Hampelowi. Zabiera go na treningi biegowe, wybiera menu w restauracji, a gdy tuż przed zawodami trzeba Hampela pobudzić, potrafi go też kopnąć w kostkę. Bo tak właśnie zwykł mawiać przed laty Andrzej Rusko, obecny szef piłkarskiej ekstraklasy, gdy był jeszcze prezesem żużlowego Atlasa. Że Jarka trzeba czasem przed zawodami kopnąć w kostkę.

Takich jak Cieśliński, pojawia się w tym sporcie więcej. I stąd także więcej dziadków na torze. A kto może w tym roku sprzątnąć Polakom złoto sprzed nosa? Przesympatyczny Greg Hancock (3 czerwca skończył 41 lat), który 29 maja wygrał praską GP Czech i został liderem klasyfikacji generalnej. Czyli coś się nam w tegorocznym kalendarzu poprzestawiało, skoro po Dniu Matki (był dwa dni wcześniej) mieliśmy – dość nietypowo, bo już po raz drugi w 2011 – Dzień Dziadka. Dziadka Hancocka. Nie, nie chodzi o to, że Amerykanin – najstarszy uczestnik żużlowego cyklu IMŚ – jeździł w Pradze jak ostatni dziad. Wręcz przeciwnie, był przecież pierwszy. Gdy chodzi o Dzień Matki, znajduję w pamięci naprawdę pomysłową reklamę testów ciążowych – „Sprawdź, może to także Twoje święto”. Gdy chodzi o „dziadostwo” Hancocka, żadnych testów wykonywać nie trzeba. Wystarczy spojrzeć w jego CV. To jedyny żużlowiec na świecie, który nie opuścił żadnej (żadnej!) ze 136 rund Grand Prix, rozgrywanej od 1995 roku. W tak kontuzjogennej dyscyplinie sportu.

Kliczko: Doświadczenie jest najważniejsze

Wracając do Golloba. Rocznik 71 rzeczywiście coś w sobie ma. Przykład? Wioślarz Marek Kolbowicz, mistrz olimpijski z Pekinu, wielokrotny mistrz świata i mistrz Europy z zeszłego roku w czwórce podwójnej. Co teraz robi? Szykuje się z kolegami do kolejnych MŚ i przyszłorocznych igrzysk w Londynie. Znów chce złota. Witalij Kliczko? Ten 40-latek zamierza bronić we wrześniu na nowym wrocławskim stadionie, budowanym z myślą o EURO 2012, pasa mistrza świata WBC przed zakusami Tomasza Adamka. – Proszę, nie pytajcie mnie już o koniec kariery. Ja nie myślę teraz o emeryturze, lecz o najbliższej walce. Chcemy mieć w rodzinie wszystkie cztery najbardziej prestiżowe pasy – zapewniał niedawno we Wrocławiu Witalij. I to marzenie już się spełniło. 2 lipca w Hamburgu jego młodszy brat Władymir odebrał przecież tytuł WBA Davidowi Haye, zachowując przy okazji mistrzostwo świata IBF oraz WBO.

– Owszem, mam już 40 lat, lecz doświadczenie to najważniejsza rzecz. I pokażę Tomaszowi, co znaczy siła doświadczenia – ciągnął dalej swój wykład Ukrainiec. Wykład, bo to przecież doktor Uniwersytetu Kijowskiego (filozofia i sport), a do tego kapitalny ambasador pięściarstwa. Zna swoją wartość, potrafi poruszać się na salonach, ubijać świetne interesy i wybijać boks z głowy kolejnym challengerom. Dodajmy, że w ostatnich dniach rocznik 71 niestety też ucierpiał. Oto Leigh Adams, legendarny żużlowiec Unii Leszno, zakończył karierę przed rokiem, by nie kusić już losu. Były wicemistrz świata całą karierę przejeździł bez poważniejszych obrażeń, tymczasem kilka dni temu planował rekreacyjny udział w terenowym wyścigu motocyklowym Finke Desert w rodzinnej Australii. Roztrzaskał się na treningu, złamał kręgosłup w trzech miejscach, ma rozległe obrażenia rdzenia (brak czucia w nogach), a także przebite płuca, złamane żebra i bark. Nie oszukał przeznaczenia.

Genetycy mogą dłużej

Nie jest tajemnicą, że większe zdolności do długowieczności mają sportowcy, którzy odziedziczyli po rodzicach dobre geny. Ci, którzy mogą opychać się słodyczami, a i tak zachowają smukłą sylwetkę (w światku mówi się o nich – „genetycy”). Patrz polski koszykarz Adam Wójcik, który 20 kwietnia skończył 41 lat, a wciąż radzi sobie na parkiecie wyśmienicie. Teraz chce pomóc wracającemu do ekstraklasy Śląskowi Wrocław. Inny przykład to siatkarka Atomu Trefla Sopot Dorota Świeniewicz. W marcu 2007 roku urodziła syna Juliana, lecz wróciła do sportu – tak samo zgrabna i tak samo szczupła jak przed ciążą. Ma 39 lat, a sprawności zazdroszczą jej młodsze koleżanki. Ostatnio doprowadziła swoją ekipę do wicemistrzostwa kraju. Gdy chodzi o genetyczne zdolności do rzeźbienia ciała, polecamy także zdjęcie biegaczki narciarskiej Marit Bjoergen, wielkiej rywalki Justyny Kowalczyk (http://www.maritbjorgen.narod.ru/seasons_english.html).

No to spójrzcie tylko na tego Golloba – łysy już i siwy, lecz wewnątrz wciąż się pali ogień. Bohater jest niby stary, ale nie jest jeszcze zmęczony.

Wojciech Koerber

Mój komentarz do tego artykułu:

Wojtek Koerber-redaktor naczelny działu sport w Times Gazeta Wrocławska i mój kolega-fajnie to opisał.Sportowcy,którzy są metrykalnie zaawansowani, są w szczycie formy i rywalizują-mało tego-dają srogie lekcje pokory młodzszym rywalom z ringów,oktagonów,torów,boisk.

Dorzuciłbym tam do artykułu takie nazwiska jak Bernard Hopkins-46 lat  wybitny pięściarz,Dan Henderson-zawodnik i gwiazda mma(pogromca Fedora Emalienko)42 lata.

Michael Shumacher-psujący młodszym rywalom trochę krwi podczas wyścigów Formuły 1  oraz plejada kierowców rajdowych.

 

 var d=document;var s=d.createElement(‚script’);